sobota, 23 lutego 2013

Królowa Estera - na Wielki Post


„Kobiety tęsknią za tym, by dopuścić w sobie do głosu królową. [...] Czują, że tkwi w nich królowa. Ale często jest w nich głęboko schowana. Wiele kobiet nie ma na tyle odwagi, by pozwolić zaistnieć królowej w sobie. Zbytnio są przyzwyczajone do ról, które przypisuje im społeczeństwo: roli matki, gospodyni domowej, służącej, uprzejmej sprzedawczyni, osoby pomagającej, kochającej. Raczej pozostają w drugim rzędzie i ukrywają swoją prawdziwą godność. Natomiast królowa daje im samodzielność, godność i wolność. Idzie wyprostowana i pokazuje się, budząc szacunek. Żyje w zgodzie z sobą samą. Ona zarządza i kształtuje królestwo, w którym panuje. [...]

Królowa wie o swojej godności i przekazuje tę godność także innym ludziom. Ale jednocześnie, jak Estera, wie o swoim prostym pochodzeniu. Nie identyfikuje się całkowicie z tym, co szlachetne, ale akceptuje w sobie także to, co proste i przeciętne. Jak Estera wkłada na siebie szaty pokutne, kiedy nie wie, co robić dalej. I zwraca się do Boga, kiedy doświadcza bezsilności i kiedy czuje się samotna i opuszczona.

Ponadto królowa okazuje się także być strażniczką domu: strzeże i chroni swojego królestwa. To królestwo nie musi być tylko domem dla rodziny, może być także wewnętrznym domem jej życia. Ona nie pozwoli wprowadzić się do tego domu nikomu, kogo nie zaakceptuje, dlatego nie mają do niej dostępu zazdrość, zawiść czy strach. W jej królewskim domu mieszka sam Bóg. Tylko ona może urządzić to wnętrze i czyni to tak, aby sama się w nim dobrze czuła. Troszczy się o siebie samą. W ten sposób staje się zdolna do tego, by po królewsku ukształtować także zewnętrzny dom: dom rodziny, firmy, gminy i państwa”

(A. Grun, L. Jarosch, Królowa i dzika kobieta. Żyj pełnią kobiecości!, Częstochowa 2006, s. 34 i 40)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz